Mistrzostwa Świata 2015

Oceń ten artykuł
(5 głosów)
12
09
03
Jadąc na Mistrzostwa Świata miałem w głowie pewne założenia oraz cele. Wiedziałem, że będzie ciężko. Wiedziałem, że rywale to najlepsi z najlepszych, ale wiedziałem też, że jestem dobrze przygotowany i biega mi się bardzo dobrze. 

Moje cele były dość jasne. Jako, że startowałem w sprincie, sztafetach sprinterskich oraz sztafetach leśnych w przygotowaniach skupiłem się na poprawie szybkości. Udało mi się to w znacznym stopniu. Spodziewałem się, że na mistrzostwach mogę mieć problemy z przygotowaniem biegowym, ale jak się później okazało w pierwszym starcie stanowczo zawiodła głowa.

Pierwszy mój bieg, czyli eliminacje sprintu odbywały się jako pierwszy start na WOC. Zatem wszyscy byli na świeżości. Oczywiście celem było zakwalifikowanie się do finału. Przed biegiem myślałem, że będzie o to bardzo trudno. Zdawałem sobie sprawę, że jestem w stanie się zaeliminować, ale myślałem, że muszę biec na maxa od startu do mety. Jak się okazało, wystarczyła spokojna głowa, czysty i równy bieg. Niestety mój taki nie był.

Od początku biegu byłem mocno rozkojarzony/rozkręcony/nakręcony?. Popełniałem małe, ale kosztowne błędy. I tak po kilka sekund na 1,2,4,5,7,10,15 i 16 punkt. Łącznie dało to około 50 sekund błędu. Do finału zabrakło 21’, więc jak widać wystarczyło pobiec swoje. Pozytyw tego dnia był taki, że od początku biegu czułem moc. Biegło mi się luźno z dużym zapasem, którego nie byłem w stanie wykorzystać.



Już kolejnego dnia odbywały się sztafety sprinterskie, na których biegałem 2 zmianę. Nowy bieg, nowe szanse, nowa motywacja i nowe siły. Po świetnym biegu Iwony, wychodziłem na 5 miejscu. Przed sobą miałem grupę świetnych zawodników, których początkowe tempo było dla mnie zadziwiające wolne. Dopiero w drugiej części biegu, kiedy czołówka zmieniła „przerzutkę” zacząłem zostawać z tyłu. Ogólnie zaliczyłem bardzo dobry bieg, w pełni wszystko kontrolując. Mogę sobie jedynie zarzucić wariant na 8 punkt, gdzie mogłem stracić kilka sekund. Przybiegłem na 8 miejscu, z czego byłem całkowicie zadowolony. Po kolejnych dwóch zmianach nasz TEAM skończył na 11 miejscu. Mimo, że do 8 byłem niewiele, myślę, że to świetny wynik.





Jako, że nie zakwalifikowałem się do finału sprintu, przed startem sztafet leśnych miałem 3 dni odpoczynku. W tych dniach trenowałem, kibicowałem i upajałem się Szkocką pogodą. 

Brawo dla Papusia i Iwony za wyniki w finale sprintu! Rewelacyjnie ogląda się Polaków, którzy walczą o najwyższe miejsca.
Razem z Paszą, Kowalkiem i Rinem długo myśleliśmy nad ustawieniem zmian sztafety leśnej. Koncepcji było wiele. Przede wszystkim nie chcieliśmy powielać układu, który nigdy nic spektakularnego nie przynosił. Z założenia byłem najsłabszym ogniwem sztafety, które trzeba było gdzieś sprytnie wpleść. Moim zdaniem ustawienie Rino, Kowalek i ja na ostatniej zmianie było najlepszym. Mądry Polak po szkodzie, więc teraz można gdybać i rozmyślać, ale uważam, że takie ustawienie jeszcze kiedyś może dać nam miejsce w TOP6. BnO to sport niezwykle nieprzewidywalny,  gdzie nawet najlepsi popełniają błędy, i to w każdym terenie. Po błędach Rina, dobrym biegu Kowalka, startowałem z 24 miejsca.
Oczywiście nie zamierzałem odpuszczać i dałem z siebie wszystko. Mój bieg był bardzo dobry. Jedynie w kilku miejscach mam sobie do zarzucenia błędy kilkunastosekundowe. Tym biegiem udowodniłem sobie, że jeszcze potrafię. Niestety przed końcem biegu zaliczyłem przedwczesny finisz, po to żeby dogonić Hiszpana oraz Rosjanina. Kosztowało mnie utratą sił i na końcu biegu zwyczajnie zabrakło. Skończyliśmy na 19 miejscu. Apetyty były większe, ale tym razem wystarczyło na tyle.



W zasadzie w dzień sztafet zakończyłem pierwszą część sezonu, ale korzystając z formy, następnego dnia wystartowałem w Scottish 6 Days w terenie ze sztafet na trasie M21S. Dobry bieg, świetna zabawa, mocne tempo i jeden błąd.



Te Mistrzostwa były moimi drugimi, chociaż tak naprawdę biorąc pod uwagę jedynie start w sztafetach na WOCu 2012, pierwszymi seniorskimi. Na pewno zdobyłem ogrom doświadczenia, przeżyć oraz emocji, które mam nadzieję, że zaprocentują w przyszłości. Nasze wyniki pokazują, że da się rywalizować z najlepszymi, ale potrzeba do tego ciężkiej pracy.

Odpocząłem już przez kilka dni po WOCu. Próbuje przyzwyczaić się do temperatur panujących w Polsce, ale to chyba niemożliwe. Druga część sezonu zapowiada się bardzo pracowicie, a wszystko rozpocznie się już za tydzień od 24 dniowego wyjazdu do Font Romeu, gdzie będę przebywał na wysokości około 1800 m. n.p.m.
Jednak przed wyjazdem, już w ten weekend wybieram się na GPPolonia do Kwidzyna. 3 dni, 3 starty, upały i mam nadzieję, ciekawe mapy. 
W niedzielę dostępne będą online GPSy. Szczegóły na stronie.

Michał Olejnik

Jeden z ambitniejszych i bardziej utalentowanych młodych zawodników polskiej orientacji. Do treningu podchodzi bardzo profesjonalnie, ale stara się być skromny i rozważny. W ubiegłym roku zdobył Mistrzostwo Świata Juniorów w sztafecie. Teraz wchodzi do kategorii seniorów, gdzie liczy się każda sekunda!

Strona: michalolejnik.info

2 komentarzy

  • Link do komentarza Zbigniew Malinowski sobota, 29 sierpnia 2015 21:55

    Przeczytałem ten wpis już jakiś czas temu ale byłem na wakacjach i nie miałem możliwości sam napisać. Ale komentarz Pana Kaliksta powiedział wszystko to, co sam miałem napisać.

    Też Ci kibicuję, Michale, i chciałbym Cię kiedyś zobaczyć z medalem WOC. Ale przed Tobą długa droga i to chyba nie jest droga mierzona pokonanymi kilometrami czy podbitymi punktami, tylko droga którą musisz pokonać we własnej głowie. Czytam od dawna te opisy swoich biegów, które publikujesz - fajnie że się tym z nami dzielisz. Widać, że traktujesz siebie w tym sporcie bardzo poważnie i powiem wprost - bardzo profesjonalnie. Dlatego ja w Ciebie wierzę!

    Ale mam po lekturze Twoich postów wrażenie, że nie analizujesz swoich błędów do końca, tak jakbyś pozostawał na pewnym płytkim poziomie. A tu nie wystarczy powiedzieć "byłem rozkojarzony" - musisz sam zrozumieć co Cię wprowadziło w ten stan i wiedzieć jak masz sam działać, żeby nigdy w ten stan się nie dać wprowadzić. Wierz mi, że to się da zrobić, sam tak działam (choć zupełnie nie przy BnO) bo też miewałem i niekiedy miewam sytuacje kiedy nie panuję nad emocjami przez co to co robię jest głupie - zobaczysz, że to jest walka do końca życia...

    Czy to się da na pewno kontrolować? Łatwo nie jest ale poczytajmy co pisze nasz ulubiony TG:
    "... po ogromnym rozczarowaniu w Middlu Long był dla mnie prawie jak odkupienie win [tu był dość poetycki zwrot]. Podczas całego biegu starałem się używać własnej frustracji jako źródła energii. Pewnie dlatego moja technika tego dnia była daleka od perfekcji (za dużo chęci za mało opanowania)."

    [http://portugueseorienteeringblog.blogspot.com/2015/08/thierry-gueorgiou-long-distance-felt.html]

    Nawet w tak krótkim fragmencie można znaleźć odniesienie do samokontroli: jak użyć własnej słabości jako źródła siły. To może wyglądać jak tajemne techniki mistrzów kung-fu ale jestem przekonany, że abyś mógł pójść wyżej to będziesz musiał taki poziom samokontroli osiągnąć.

    To, że nie miałem możliwości napisać wcześniej miało, jak się okazało, jeszcze jedną zaletę: mogliśmy się zapoznać z obserwacjami szkoleniowymi z krajów przodujących w BnO. I zobaczmy co napisali Szwajcarzy:

    Otóż 150 godzin treningowych rocznie (20% ogólnego czasu treningowego) poświęcają na trening psychologiczny! Z początku myślałem, że to pomyłka, ale nie, to nie pomyłka...

    [http://news.worldofo.com/2015/08/27/mental-training-central-part-of-the-swiss-success-story/]

    Jest w tym głęboki sens: co z tego, że ktoś ma tysiące kilometrów w nogach jeśli na początku biegu spali się psychicznie i będzie się kręcił w kółko po lesie licząc na to, że trafi na swój punkt? Power is nothing without control.

    Oczywiście, w tej chwili czołówka światowa jest tak mocna biegowo, że trzeba być świetnym biegaczem, żeby w ogóle za nimi nadążyć, ale według mnie to nie to jest elementem, którym najbardziej powinieneś się przejmować. Pracuj nad tym, żeby Twój najważniejszy bieg był także Twoim najlepszym biegiem!

  • Link do komentarza kajo czwartek, 13 sierpnia 2015 18:51

    Po pierwsze spieszę z gratulacjami za dobre biegi sztafetowe, z których sztafeta sprinterska dostarczyła mi (jako kibicowi) wielu fajnych emocji... i to już koniec dobrych słów ;)
    Niestety (jako trener) nie mogę zrozumieć jak zawodnik profesjonalnie uprawiający sport (żyjący z biegania na orientację) na najważniejszych w roku zawodach, w których biega tylko jedną konkurencje indywidualną staje na starcie tego biegu "mocno rozkojarzony/rozkręcony/nakręcony"... dla mnie jest to przejaw jakiegoś niedbalstwa (czyt. braku profesjonalizmu) lub delikatniej rzecz ujmując niefrasobliwości. Tym bardziej mnie to zaskakuje, że dotyczy to Ciebie, bo obok jeszcze 3-4 polskich zawodników uważam Cię za prawdziwego PROFI (mam na myśli podejście do treningu, startu itp - do uprawiania sportu generalnie).
    Taki stan przed startem oznacza jakiś brak w przygotowaniu, który potrafi (co widać po braku kwalifikacji) zdemolować pozostałą pracę włożoną w przygotowania. Myślę, że nie stać nas (kadry) na taką "niedoróbkę". Tu nie ma kilku szans... jest jedna i albo się ją wykorzysta albo nie... Bezczelnie mogę powiedzieć, że nawet ja (lata świetlne w poziomie sportowym za Tobą) nie pobiegłbym gorzej... może miejsce miałbym dalsze, ale finalnie efekt ten sam - nie wszedłbym do finału. Różnice w wynikach pomiędzy najlepszymi na świecie zawodnikami są już tak niewielkie, ze należy zapomnieć o tym, ze świetne przygotowanie biegowe i techniczne wystarczy... tu niestety trzeba być kompletnym zawodnikiem. Braki np. w przygotowaniu mentalnym jeszcze nie raz i nie dwa zniweczą nawet najlepiej zrealizowane najlepsze plany treningowe napisane przez najlepszych trenerów... Michał na szczęście jesteś młodym zawodnikiem dlatego wierzę, że wszystko jeszcze przed Tobą... i że do następnych ważnych biegów będziesz przygotowany kompletnie :))) czego życzę wszystkim naszym reprezentantom.
    PS. i drobna uwaga do całego środowiska BnO (które powiela regularnie ten błąd) ... nie można się ZAELIMINOWAĆ!!!... eliminacja jest odrzuceniem więc albo się ZAKWALIFIKUJESZ albo WYELIMINUJESZ :)

Zaloguj się, by skomentować