Jak upadło KMP?

Oceń ten artykuł
(9 głosów)
Choćbyście robili jeszcze coś dobrego, siedzicie tutaj zbyt długo. Powiadam więc - odejdźcie, już chcemy was się pozbyć. Na litość boską - wynoście się!

Powyższe kontrowersyjne słowa Olivera Cromwella do członków brytyjskiego parlamentu będą stanowiły chyba równie kontrowersyjny początek tego niełatwego eseju. Niełatwego z co najmniej kilku powodów. Bo wypowiada je człowiek, który a) jest sam odpowiedzialny za wiosenny akt tego dramatu, b) sam, ze względu na swoje konotacje z większością zainteresowanych, czuje się częścią tego układu, c) jest członkiem Komisji Strategii i Rozwoju, dlatego rozwój dyscypliny jest mu szczególnie bliski, d) jest odpowiedzialny za czołowy polski klub biegaczy na orientację, więc można zarzucać mu stronniczość, e) nie uczestniczył w feralnym middlu i sztafetach, dlatego przesłanie będzie uniwersalne, i dobrze, bo emocje przyda się tutaj trzymać na wodzy.

Tegoroczne wiosenne Klubowe, ogarnięte falą krytyki za jakość map i tras oraz późniejsza kompleksowa analiza ankiet, które wypełniło po zawodach prawie 100 osób dały jednoznaczny sygnał, jakie są oczekiwania zawodników i trenerów - dobre mapy i trasy. Tego na wiosnę zabrakło. Cała oprawa, starania i przygotowanie były widoczne, ale niewystarczające. Osobiście wyciągnąłem z tego wnioski i kilku błędów nigdy w życiu już nie popełnię. 

Jednak szkoda, gdy zdarzają się one innym. W końcu historia jest od tego, by nie popełniać drugi raz tych samych błędów. Niestety, z takim precedensem wielu musiało się zmierzyć w miniony weekend. Absolutnie daleko mi tutaj do osądzania samej głowy przedsięwzięcia, czyli Pana Witka. Jego starania i to, za co był odpowiedzialny, chyba widział każdy. Jednak taki menadżer zawodów organizuje sobie ekipę współpracowników, rozdzielając odpowiedzialności. I tutaj chyba to zawiodło. 

Opiszę teraz dramatyczny mechanizm, który jest obrazem obecnej sytuacji, bo winnych personalnie, rzecz jasna, nie ma. Każdy region w Polsce ma swojego mapiarza. Ot, wszyscy się znamy, od 20, a może i 30 lat. Głupio brać kogoś obcego. Toż to zdrada własnych kumpli. Podobnie z obsługą zawodów, Kierownicy, Sędziowie. W ciemno obstawię, kogo zatrudni Twój Klub. W ogóle są jacyś najlepsi? Nie, liczy się to, do czego się przyzwyczaiłem. Nowości? GPS, radiokontrola?  Po co? Więcej wpadnie do kieszeni. Podobno w środowisku kartografów jest kilku młodych. Są znakomici. Jedyni mają kontakt ze światowymi mapami. Ale brać młodych? Nie, lepiej nie zatrudniać szczeniaków. Przecież mój kolega pracował nad tym od 20 lat. Należy mu się. Nic, że młodzi używają najnowocześniejszych technologii.
Ktoś planuje robić mapę? Chętnie podam numery. Oczywiście, co do pozostałych, nikogo nie przekreślam. Ale mapiarz, trochę jak saper - myli się tylko raz. 

Znajomości, znajomości, znajomości. Przepisy, regulaminy, protesty, skargi. Nie ważne, co jest najbliższe zdrowemu rozsądkowi. Zdrowego rozsądku nie ma. Jest tylko mój rozsądek i moja racja. Wygrywa ten, kto ma więcej znajomości. Wygrywa ten, kto innego zakrzyczy. A jak nie, to zbierzemy Komisję i wedle swoich oczekiwań podejmiemy "właściwą" decyzję. Jesteśmy niewolnikami przepisów. Głównymi aktorami nie są już zawodnicy, ale działacze. Potrzeba ponownego przeglądu przepisów. Ale kto ma je przejrzeć? Gdy jest taka możliwość, wielu chętnych nie ma. Bo po co czytać 35 stron? Znasz przepisy? Brawo - przy kolejnym proteście zabierzesz głos. Podobnie Konkurs Zawody. Co? Konkurs Zawody? A, to ten co jest nieobiektywny. Szkoda, że chętnych z uwagami nie było tak wielu. A mapy i trasy są przecież w tej chwili jego istotnym elementem!

Co jest w tym wszystkim najgorsze? Że każdy z nas czuje, że ten tekst przecież nie jest o nim. Bo przecież na równi dbamy o dobro zawodników. Szkoda, że za wszelką cenę. Jeśli kończy się mój interes, kończy się moje działanie. Przykre.

O co apeluję? O pokorę i rozsądek. Osądzasz - pamiętaj, sam będziesz sądzony! 
Do kolejnego protestu!
 
Więcej w tej kategorii: « Po co mi mózg Kopanina »

10 komentarzy

  • Link do komentarza Aleksander Bernaciak wtorek, 06 listopada 2012 20:07

    1. PZOS powinien mieć kontrolę nad mapami na zawody z CTZ, głównie z powodu, że są to zawody 'flagowe' OS.
    Na takie zawody mapa powinna być przygotowywana przynajmniej na pół roku przed terminem, czyli mamy np. mistrzostwa w czerwcu - mapiarz zaczyna swoją główną robotę na jesieni i dokonuje drobnych poprawek (głównie przebieżność, nowe drogi) w kwietniu, czy na początku maja. Przy takim rozplanowaniu budowniczy tras (zgadzam się z przedmówcą, że koniecznie musi być to inna osoba niż kartograf) oraz kontroler mają czas na wejście do lasu. Jeśli budowniczemu trasy coś w którymś miejscu nie pasuję, a kartograf nie ma możliwości wprowadzenia poprawek, to najzwyczajniej nie stawia tam punktów.
    Niestety często bywa tak, że wszystko jest robione na ostatnią chwię i zawodnik dostaje jeszcze 'ciepłą' mapę prosto z drukarki.

    2. Resztę zawodów zweryfikowałby rynek - zawody z kiepskimi mapami nie mogłyby liczyć na wysoką frekwencję. A mała frekwencja, to mało pieniędzy.

    3. Od lat widzę, że klasa mapiarza nie ma żadnego odzwierciedlenia w jakości wykonywanych map. Niestety wyższą klase zdobywa się przede wszystkim na podstawie liczby zmapowanych km2, a przecież to mogły być bardzo, bardzo, bardzo słabe km2.

    4. Brakuje szkoleń. Kiedy ostatnio było jakieś szkolenie?

  • Link do komentarza Zbigniew Malinowski niedziela, 04 listopada 2012 17:19

    Według mnie jest to problem niemal nierozwiązywalny za pomocą przepisów.
    Po pierwsze według mnie jakości powinien wymagać płacący za wykonanie mapy. Teraz jest to o tyle łatwe, że można wydrukować kilka egzemplarzy i przejść się w terenie (albo pobiegać testowo). I zażądać poprawek, jeśli jakość nie jest wystarczająca.
    Po drugie - i to podobnie działało już od dawna - drugim kontrolerem powinien być budowniczy tras. Dlatego nie jest dobrym pomysłem, żeby autor mapy był też budowniczym (co się, niestety, często zdarza). Zbyt często budowniczy, który jest autorem mapy, nie poczuwa się do wychodzenia w teren i sprawdzania lokalizacji i przebiegów. Sam tak robiłem więc wiem jak to działa.
    Po trzecie, ale tylko na najważniejszych zawodach, powinien być wyznaczany kontroler niezależny.

    Ten temat jest podobny do jakości sędziów. Tak naprawdę to nie poziom uprawnień się liczy tylko nazwisko. Albo ktoś je sobie wyrobił i wszyscy wiedzą, że ten człowiek nie schodzi poniżej pewnego poziomu albo nie. A nazwisko trudno wpisać w przepisy. Ot co.

  • Link do komentarza Robert Banach niedziela, 04 listopada 2012 11:35

    Dużo czasu minęło od wpisu Alka, ale ja dopiero dziś na niego natrafiłem. Generalnie to wydaje się, że takie rozwiązanie jest logiczne i w kontekście tegorocznym map zwłaszcza, a chyba są konieczne. Mam jednak pewne wątpliwości. Kto ma zdecydować kim będzie osoba kontrolująca? Czy PZOS jako organ nadający numer, czy może zleceniodawca? Jeśli PZOS to pewnie ktoś z komisji kartograficznej....:) Jeśli zleceniodawca, to pewnie ktoś pod ręką niekoniecznie z dużym doświadczeniem (bo taniej). Pomijam tutaj różnice wynikające z postrzegania terenu przez poszczególnych kartografów, ale i takie pewnie by występowały. Wiem, że generalnie powinno wszystkim zależeć na jak najlepszych - jednolitych mapach, ale czy pójście w tym kierunku w naszych realiach jest słuszne i przyniesie oczekiwane efekty? Ja nie mówię że nie. Zwracam tylko uwagę na możliwe scenariusze. Być może jakiś system oceniania map i korygowania klas dla mapiarzy by się sprawdził? Tylko tutaj znów jest problem kto i według jakich kryteriów ma oceniać?

  • Link do komentarza Aleksander Bernaciak niedziela, 30 września 2012 22:55

    Dorzucę moje 3 grosze, tzn 3 öre i powiem jak sprawa się ma w Szwecji. Jakieś 3 lata temu postanowiłem sprawdzić się w tej dość trudnej dziedzinie jaką jest robienie map. Wybrałem sobie sporą część miasteczka Nybro wraz z przyległymi terenami leśnymi i zabrałem się do robienia mapy sprinterskiej (od takiej chyba najłatwiej zacząć). Nastepnie znajomy z klubu, który ma spore doświadczenie w kartografii, moją wstepną wersje skontrolował i zasugerował poprawki. Po naniesieniu przeze mnie drobnych korekt mapa została oficjalnie wydrukowana z numerem SOFTu (szwedzki związek OS).

    Klub zadowolony, bo mają się gdzie ścigać. Ja również zadowolony, bo czegoś się tam nauczyłem. Podsumowując mój krótki komentarz: można to tutaj zrobić bez zbędnej biurokracji, wystarczy tylko odpowiednia kontrola osoby bardziej doświadczonej.

  • Link do komentarza Łukasz Charuba Łukasz Charuba środa, 26 września 2012 15:42

    Polecam Kostię i Wojtka Dwojaka.

  • Link do komentarza Maria Ziętek-Leśnicka środa, 26 września 2012 13:49

    A ja chętnie poznam, tych młodych (nowych?) mapiarzy o których pisze Łukasz. Oczywiście muszą posiadać uprawnienia do zrobienia map na imprezę ogólnopolską.

  • Link do komentarza Zbigniew Malinowski wtorek, 18 września 2012 17:32

    Generalnie starałbym się unikać mocnych słów, ale w jednym nie sposób się w Panem Markiem Gallą nie zgodzić: jeśli zebranie ludzi, którzy mają wszelkie właściwe licencje (czytaj uprawnienia sędziowskie, budowniczego tras, kartograficzne itp. itd.) nie gwarantuje, że zawody odbędą się przynajmniej poprawnie technicznie to faktycznie coś tu nie gra. Można naprawdę zacząć sobie zadawać pytanie: po co w ogóle są te licencje? Nie znam prawidłowej odpowiedzi ale czerwona lampka powinna się gdzieś zapalić.

  • Link do komentarza Marek Galla Marek Galla wtorek, 18 września 2012 12:28

    W Polsce Orientacja Sportowa jest sportem amatorskim. Mamy w naszym kraju max. 15 zawodowców (osoby, dla których bieganie jest pracą), reszta to hobbyści, którzy często podchodzą do treningu i startów profesjonalnie, ale w tej terminologii pozostają amatorami.
    Na stronie związku wchodzę w zakładkę władze i naliczam około 60 różnych posad, do tego w każdym województwie dochodzi prezes, wiceprezes, skarbnik, sekretarz (poza WLKP, gdzie jest władza absolutna) okręgowego związku, czyli 60 dodatkowych posad. Razem 120 działaczy na 15 zawodowców wychodzi po 8 na jednego.
    Czy Lato powinien odejść? Nie wiem, ale na pewno jak na tak amatorski sport jakim w Polsce jest orientacja jest za dużo działaczy. Czy te wszystkie komisje i kolegia są potrzebne? Jakie są wyniki ich pracy?
    Jeśli zawody organizują do spółki Przewodniczący Głównego Kolegium Sędziowskiego, Przewodniczący Kontroli i Organizacji Zawodów BnO, członek Komisj ds map i wychodzi taka popelina to wydaje się, że nie do końca są to właściwe osoby na odpowiednich miejscach. Może są młodsi, zdolniejsi, bardziej chętni do pracy, jak np. autor artykułu?

    Ehh, fajnie się pisze jak się już nie siedzi w tym sosie. Polecam rajdy przygodowe. Miła i sympatyczna atmosfera, można spotkać sporo starych znajomych z BnO, żadnych gierek, układzików, nie ma publicznych pieniędzy do rozdania, więc właściwie nie ma o co się kłócić. Czysta przyjemność :)

  • Link do komentarza Zbigniew Malinowski wtorek, 18 września 2012 10:03

    Mimo, że większość z Was czytala moje wypociny pisane w tym roku i większość z Was wie, że moje pomysły są czasem wywrotowe. Proponuję jednak zachować chłodny umysł i zimną krew. Wszyscy znamy hasło "Lato musi odejść". Ale również wszyscy wiemy, że po lecie musi przyjść zima.

    Dlatego apeluję do wszystkich, którzy rozżaleni taką czy inną sytuacją proponują to czy tamto: oderwijcie się od spraw personalnych. Jeśli chcecie coś zmienić to zorganizujcie miejsce na spokojną i rzeczową dyskusję. I zacznijcie od uzgodnienia tego CO chcecie osiągnąć a nie KTO ma to zrobić. Kwestie personalne to jest dopiero sam finał. Wisienka na torcie.

    Powiem szczerze, że od roku staram się (nieudolnie) zorganizować takie miejsce do dyskusji. Mało tego staram się, żeby ludzie polskiego BnO w ogóle zaczęli dyskutować. I żeby spróbowali walczyć na argumenty i na przekonania. I żeby coś (być może) z tego wyszło. Jak na razie z marnym skutkiem, i ten marny skutek to nie tylko moja wina (choć w większej części biorę go na siebie). Szkoda, że musiało dojść do sytuacji niemal dramatycznych, żeby spowodować lawinę komentarzy i zaangażowanie na niespotykaną dotąd skalę.

    Mnie osobiście jest przykro.

  • Link do komentarza Dominik Chudzik Dominik Chudzik wtorek, 18 września 2012 00:49

    PZOS przypomina mi trochę PZPN. Osobiście brzydzę się polską piłką nożną. Przepłacani piłkarze, afery korupcyjne, żenujący poziom sportowy, a do tego nieudolny Zarząd, który widać, że został daleko w tyle za nowoczesnym sportem. Trochę widzę tu podobieństw w naszym światku.
    Trzeba chcieć działać i działać. Zastanawiam się jakby wyglądała Polska Orientacja, gdyby ktoś nie wpadł na pomysł stworzenia Komisji Strategii i Rozwoju. W ogóle BnO istniałoby w Internecie, który ma coraz większą moc i zasięg? Czy ktoś zrobiłby coś, aby spróbować poprawić poziom organizacji zawodów w Polsce? Hmm… śmiem wątpić.
    Zostawmy komisje, przejdźmy np. do corocznych powołań zawodników na imprezy Mistrzowskie. W zimę publikowane są pięknie opisane ,,zasady kwalifikacji’’. Utworzone przez Trenera kadry, potwierdzone przez Zarząd. Niby wszystko gra, ale po biegach kwalifikacyjnych i sprawdzianach biegowych jednak nie jest tak ślicznie. Jeden był 3 w kwalifikacjach, innemu zabrakło 5sekund do limitu biegowego… I jak zwykle co roku powoływania są nie zgodne z opisanymi w/w ,,zasadami kwalifikacji’’. To jak w końcu z tymi regulaminami? Przykład, który mnie co roku bawi.
    Łukasz opisał ,,dramatyczny mechanizm’’. Teraz należy zapytać kierownika zawodów czy da zawodnikom grać w piłkę na kartoflisku, czy jednak w tym samym miejscu stworzy godne boisko, które nie będzie jednorazowym obiektem, tylko posłuży jeszcze w celach szkoleniowych?
    ,,Do kolejnego protestu’’ - dobre ;)

Zaloguj się, by skomentować

O portalu

Jest to pierwszy w Polsce portal o biegu na orientację. Powstał on we współpracy kilkunastu osób - oczywiście pasjonatów orienteeringu. Filarami serwisu są: część redakcyjna, baza map i klubów oraz kalendarz zawodów - wszystko, co trzeba obecnemu... lub przyszłemu orientaliście.

Wesprzyj nas!

Portal istnieje od lipca 2012 roku i na tym etapie najważniejszym wsparciem będzie wsparcie redakcyjne oraz pomoc przy dodawaniu map. Do współpracy zapraszamy każdego! Zachęcamy również do reklamowania się na łamach naszego serwisu.

Dołącz do redakcji

Czekamy na ludzi, którzy potrafią pisać o orienteeringu nietuzinkowo i z pasją. Wyślij nam swój artykuł, z chęcią go opublikujemy! Pamiętaj, że na dowolne tematy pisać możesz również na blogu wbudowanym w portal. Wystarczy się zarejestrować.

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Tytuł biegnaorientacje.pl jest wpisany do rejestru dzienników i czasopism Krakowskiego Sądu Okręgowego. Wydawcą portalu jest firma Kvalitet z siedzibą w Krakowie. 

Nasz portal wykorzystuje pliki cookies (czym są?). Pamiętaj, że możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.