Nam nie jest wszystko jedno

Oceń ten artykuł
(17 głosów)
Poczytność kontrowersyjnych artykułów i odmiennych opinii, przygaszona poczuciem zwątpienia atmosfera w środowisku, w końcu ogromny potencjał ludzki, który, uwierzcie mi, daje się obserwować u co poniektórych, mówią jedno - nadszedł czas na zmiany.


1. Przede wszystkim bądź


Walny Zjazd 16 grudnia, który wybierze nowe władze, bez względu na wyniki, jakie przyniesie, może okazać się zwycięski pod jednym warunkiem - gdy nie zabraknie tam przedstawicieli Twojego Klubu czy środowiska. Nieistotne, na kogo oddasz swój głos. Ważne, aby dopisała frekwencja. Często namawiają do tego politycy i ma to swoje głębokie uzasadnienie - wybrani przedstawiciele do władz, kimkolwiek będą, mają reprezentować Większość. Wierzę, że tak się stanie. Tylko wtedy będziemy mogli z czystym sumieniem narzekać i dyskutować, że to i to nam się nie podoba (to chyba mamy już we krwi, a szkoda...). Ale jednocześnie tylko wtedy, mając poczucie odpowiedzialności, będziemy skłonni do dalszych działań, aby problem przeanalizować i rozwiązać.


2. Nie tędy droga

Ten punkt stanowi bodaj największą bolączkę i daje nieciekawy obraz obecnej sytuacji. Analiza stanu rzeczy, określenie potrzeb, konsultacje z zainteresowanymi, decyzje i skuteczna realizacja związanych z nimi zadań. To podstawy. Podstawy, które powinny dotyczyć elementarnych problemów, z jakimi spotyka się nasza dyscyplina: szukanie nowych źródeł finansowania, promocja dyscypliny, pozyskanie nowych: młodych i dorosłych biegaczy. Wszystko to powinno być ukierunkowanie na przyszłość, jak w dobrej firmie. Wszystko to powinno mieć wydźwięk pozytywny, PRO. A jak jest? Chciałoby się napisać, że jest tak sobie. Ale, żeby zgodnie z czystym sumieniem móc to zrobić, trzeba mieć najpierw dokładny ogląd sytuacji. A takowego niestety mieć nie można, bo na stronie Związku do tej pory nie ma żadnego konkretnego sprawozdania. To chyba mówi wszystko. 


3. Lubię mówić z tobą 

(Akurat) tutaj pozostaje chyba jeszcze więcej do zrobienia. Konsultacje, dyskusje, debaty. Dyskursy, dysputy, wymiany zdań i poglądów. Nasze środowisko, ilu ma przedstawicieli, tyle ma opinii. I to właśnie należy wykorzystać. Zadbać, aby wszyscy, którzy mają taką chęć, działali w Komisjach. I w tych komisjach dochodzili do wspólnych, przyszłościowych rozwiązań, a nie blokowali, narzekali i kłócili się. Idąc za klasykiem: "Najwspanialsze walki, jakie zna ludzkość, to walki ludzkiej myśli." Zarząd powinien tutaj nakreślać kierunki. Do końca życia nie zapomnę przesłania jednego z członków Zarządu, kiedy Wojtek Dwojak i Sławek Cygler skończyli prezentację dotyczącą tworzonej wówczas strategii dla naszej dyscypliny: "...po co to wszystko, i tak nic z tego nie wyjdzie". Jako członek tej Komisji (Strategii Rozwoju i Promocji) gratuluję podejścia. Moja rada? - Otwórzmy się na młodych! 

Powyższy wpis jednych zdenerwuje, innych ucieszy. Ale sukcesem będzie, gdy wszystkich nas skłoni do refleksji, a jeszcze lepiej - do działania - do przyjazdu na Walny Zjazd.

Ilustracja: http://tlonafb.pl

8 komentarzy

  • Link do komentarza Zbigniew Malinowski niedziela, 16 grudnia 2012 18:03

    Józef, Ty mi tu niczego nie imputuj!
    Ja nie proponowałem likwidacji licencji, ja tylko stawiam pytania. Jeśli coś ma istnieć to musi dawać jakiś zysk. Więc pytam po prostu: jaki jest zysk z istnienia tych licencji?
    Żeby potem nie było na mnie...

  • Link do komentarza Jozef Forystek sobota, 15 grudnia 2012 20:16

    Popieram opinie Zbyszka. Nalezy zlikwidowac dodatkowe licencje na sędziego i kartografa.
    Jesli ktos ma ochote przygotowac mape do BnO to nie widze powodow, aby musial posiadac licencjePZOS, jesli tylko jest w stanie znalezc chetnych do startowania na jego mapach. Przyklad , to zabawa z przygotowywaniem mapy do zawodow szkolnych przez Zbyszka opisywana na naszym Forum. To samo powinno dotyczyć sędziowania. Regulaminy BnO są dość proste i dostepne na stronie PZOS, a zawsze jak pojawi sie wątpliwość można zapytać bardziej doświadczonych lub sprawdzić na stronie PZOS. Sam organizowalem w latach 80-tych wiele powazanych imprez na orientacje i nie potzrebowalem do tego zadnych licencji. Wystarczą chęci i pasja. Nie ma przy tym przeszkod, aby zawody rangi Mistrzostw Polski były sędziowane przez osoby wskazane przez PZOS, czyli organizatora. Prośba do uczestników Zjazdu o poruszenie kwestii uproszczenia procedur i ułatwienia dostępu do map, najlepiej takze z trasami zawodów , które na nich sie odbyły.

    Wszystkim organizatorom BnO tym konczacym kadencje, jak i tym ktorzy beda dopiero kandydowac dziękuje za ich zaangazowanie oraz za tak wiele wspaniałych tras i map i zawsze wspaniała zabawę w BnO.

  • Link do komentarza Zbigniew Malinowski piątek, 14 grudnia 2012 16:27

    W sprawie licencji sędziowskich, kartograficznych i innych: wyrażałem już swoje zdanie ale trochę się powtórzę. PZOS znalazł się w tej samej sytuacji jak cały nasz kraj w sprawie zawodów tzw. "zamkniętych". Dlaczego, żeby być przewodnikiem turystycznym trzeba mieć licencję? A czy człowiek z licencją handlujący nieruchomościami jest uczciwszy?
    Pytania "czy tego naprawdę potrzebujemy" trzeba sobie stawiać każdego dnia. To jest brzytwa Ockhama nieco przystosowana: jeśli licencja kartograficzna zapewni nam wyższą jakość to okay, ale jeśli nie widać w jaki sposób miałaby ona poprawić cokolwiek to wyrzućmy ją. To samo z licencjami sędziowskimi.

  • Link do komentarza Łukasz Charuba Łukasz Charuba piątek, 14 grudnia 2012 14:34

    1. Dziękuję za miłe słowa. Z kolei moje wzorce też są w dużym stopniu oparte na Waszym przykładzie. I to jest najfajniejsze.

    2. Co do młodych działaczy. Oczywiście nie jestem jakimś ślepym zapaleńcem i zwolennikiem tego, aby obalić wszystko, co istnieje tylko dlatego, że nie ma tam młodych. Doświadczenie to podstawa.

    3. I idąc dalej WŁADZA jest SŁUŻBĄ. I nie ma dla mnie znaczenia, kto jest szefem Komisji, a kto w niej "tylko" pracuje. Ważne, aby coś z tej Komisji zostało wygenerowane. I właśnie napisałem to (żeby oddać niektóre Komisje w ręce młodych) w tym kontekście, że obecny stan rzeczy uniemożliwiał działania generujące wartość. Przykłady: 1. Komisja ds. map: skuteczne zablokowanie ogólnego dostępu do zbioru map (w danej jakości) na stronie PZOS-u i niepoczynienie lepszych kroków, aby ten stan zmienić. 2. Młodzi mapiarze: Wojtek czy Jacek Morawski - droga do zdobycia przez nich uprawnień to droga przez mękę. Panuje skuteczny monopol na rynku. A kto robi najlepsze mapy? - Na szczęście to ocenia rynek. 3. Uprawnienia sędziowskie. Tutaj nie tyle chodzi o to, aby młodzi mieli rządzić, ale, aby młodych nie blokować. Łódź: banda ludzi, którzy zrobią zawody na najwyższym poziomie (oczywiście najczęściej za darmo), banda ludzi, którym powierzyłbym wiele. I banda ludzi, którzy nie mają najwyższych uprawnień sędziowskich, aby być Sędzią Głównym, czy Kierownikiem Startu czy Mety. Trzeba ściągać ludzi z zewnątrz. A żeby Ci, moim zdaniem lepsi w tej sytuacji, zdobyli uprawnienia, trzeba kilkunastu wpisów na karcie sędziowskiej. Rozwiązanie: niech o wszystkim osądza rynek. A przynajmniej niech ów litera prawa nie zabija DUCHA PRAWA!

    Pozdrawiam,
    lukasz

  • Link do komentarza Kalikst Sbczyński piątek, 14 grudnia 2012 13:41

    ... gwoli wyjaśnienia... nie jestem przeciwnikiem młodych działaczy... sam we Wrocławiu z olbrzymią przyjemnością pracuję przede wszystkim z młodszymi od siebie... jednak ich najważniejszą zaletą nie jest młodość, ale pasja i determinacja w tym co robią. Dzięki temu wielokrotnie przekonali mnie do swoich pomysłów, które budziły moje wątpliwość... Teraz powoli przejmują stery, ale wcześniej pokazali, że chcą i potrafią (udowadniając to w praktyce)... dlatego nikt nie miał wątpliwości, że można im powierzyć przyszłość dolnośląskiej orientacji.

    Na koniec życzę wszystkim obecnym w niedzielę na Zjeździe samych mądrych wyborów, aby cało środowisko mogło z ich skutków dobrze korzystać, a orientacja sportowa rosła w siłę...

    PS. do autora bloga. Dobrze, że o Tym wszystkim można przeczytać u Ciebie... osoby, która nie boi się zakasać rękawy i pracować nie oglądając się na innych. Patrzę na łódzką młodzież i po cichu sobie podziwiam :)

  • Link do komentarza Kalikst Sobczyński piątek, 14 grudnia 2012 08:37

    Z Twojej wypowiedzi rozumiem, że młodzi żeby działać muszą kierować komisjami... lub będą pracować w nich tylko wtedy, gdy będą kierować nimi inni młodzi... to mnie troche martwi... szkoda, że te grupy młodych i aktywnych nie wchodzą do tych komisji już teraz. Mogliby pokazac swoje wizje, plany, nowe pomysly... zyskac zaufannie środowiska - tak to chyba działa w świecie sportu, biznesu, kultury. Ja nie przypominam sobie nawet jednego nazwiska osoby, która chciała pracować, zglosiła sie ze swoimi pomysłami i zostalła przegoniona... chetnie je od Ciebie usłyszę. Powstala komisja, w ktorej pracujesz... nawet jeżeli ktoś (jak piszesz) nie wierzył w jej sukces, to nikt nie blokował jej powstania, mogła liczyć na pomoc Zarządu (pewnie mniejszą niż oczekiwana ale niestety takie są nasze możliwości)... dlatego na koniec prosze podaj mi KONKRETNE przykłady utrącające działania młodych... bo poza super dzialajacą Twoją komisją młodzież najbardziej zapadła mi w pamięci (za tej kadencji) przez publiczne opluwanie trenera kadry... i pomijając merytoryczność zarzutów forma w jakiej to zrobiono pokazał, że jeszcze w niektórych aspektach daleko im do dojrzałości.
    ps. żeby robić coś dobrego wcale nie trzeba zasiadać w zarządach ani komisjach... i wiem to choćby ze swojego wrocławskiego podwórka

  • Link do komentarza Łukasz Charuba Łukasz Charuba czwartek, 13 grudnia 2012 21:41

    Praktycznie:
    1. Nie bójmy się powierzyć głównych zadań w Komisjach (dobitny przykład: ds. map) młodym. Oni staną się motorem. Komisja wypracowuje stanowisko, Zarząd przyklepuje i ma mocne podstawy w postaci takich Komisji. Analogicznie Komisja ds.Kontroli i Organizacji Zawodów, Budowy Tras, czy Międzynarodowa. Gwarantuję, że znajdą się zawodnicy z polskiej czołówki, którzy świetnie się w tym odnajdą.

    2. I to nie jest do końca tak, że gdyby chętni rzeczywiście byli, to już by się ujawnili. Nie ujawnili się, bo widzieli bariery nad sobą.

    3. Sam proces szkolenia. Myślę, że przy ustalaniu zasad kwalifikacji na imprezy międzynarodowe (trener + Komisja Szkoleniowa), można wziąć pod uwagę sugestie zawodników, którzy przez lata uczestniczyli w tym procesie. Jestem przekonany, że osoby pokroju Olejnika czy Podzińskiego chętnie pomogą przy tworzeniu jasnych zasad dla juniorów i młodzieżowców.

    Pozdrawiam,
    lukasz

  • Link do komentarza Kalikst Sobczyński czwartek, 13 grudnia 2012 14:24

    Pytanie. Co rozumiesz przez radę "Otwórzmy się na młodych"... jak to ma praktycznie wyglądać? Czekam na sugestie.

Zaloguj się, by skomentować

O portalu

Jest to pierwszy w Polsce portal o biegu na orientację. Powstał on we współpracy kilkunastu osób - oczywiście pasjonatów orienteeringu. Filarami serwisu są: część redakcyjna, baza map i klubów oraz kalendarz zawodów - wszystko, co trzeba obecnemu... lub przyszłemu orientaliście.

Wesprzyj nas!

Portal istnieje od lipca 2012 roku i na tym etapie najważniejszym wsparciem będzie wsparcie redakcyjne oraz pomoc przy dodawaniu map. Do współpracy zapraszamy każdego! Zachęcamy również do reklamowania się na łamach naszego serwisu.

Dołącz do redakcji

Czekamy na ludzi, którzy potrafią pisać o orienteeringu nietuzinkowo i z pasją. Wyślij nam swój artykuł, z chęcią go opublikujemy! Pamiętaj, że na dowolne tematy pisać możesz również na blogu wbudowanym w portal. Wystarczy się zarejestrować.

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Tytuł biegnaorientacje.pl jest wpisany do rejestru dzienników i czasopism Krakowskiego Sądu Okręgowego. Wydawcą portalu jest firma Kvalitet z siedzibą w Krakowie. 

Nasz portal wykorzystuje pliki cookies (czym są?). Pamiętaj, że możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.